Corsair SABRE RGB PRO WIRELESS, 79 gramów bez kabla
27.10.2021 | aktual.: 27.10.2021 21:31
Moda na odchudzanie dotyczy już nie tylko naszego ciała. Coraz częściej trend ten odnaleźć można w sektorze różnych urządzeń elektronicznych. Wystarczy spojrzeć na nowe modele myszek przeznaczonych stricte dla graczy. Nie tak dawno Corsair zaprezentował bezprzewodowy wariant modelu SABRE RGB PRO, który charakteryzował się dość niewielką masą. Waga to zaledwie 79 gramów, co kategoryzuje ją jako ultralekką mysz. Nowy SABRE to nie tylko bezprzewodowość, ale także kilka innych cech, które powinny zainteresować wymagających graczy FPS i MOBA.
Lecimy z recenzją!
W opakowaniu nie ma tłoku. Poza myszką znajdziemy kilka drobnych ulotko-instrukcji, przewód do naładowania wbudowanego akumulatora myszki i dongle Slipstream.
SABRE RGB Pro WIRELESS ma nieco chropowatą, matową powierzchnię, przełamaną gdzieniegdzie lśniącymi elementami. Nie przyciąga kurzu i nie zbiera tłustych odcisków palców.
Bryła SABRE WIRELESS nie zmieniła się względem przewodowego protoplasty. Na pierwszy rzut oka widać, iż urżnięto przewód i dodano schowek na odbiornik Slipstream. Jednak warto wspomnieć o dość oryginalnych parametrach tej konstrukcji. Corsair dedykuje tę myszkę dla graczy praworęcznych — ze względu na umieszczenie dodatkowych przycisków na lewej ścianie. Jednak jej konstrukcja przypomina bardziej oburęczną, pozbawioną charakterystycznego wygięcia ku lewej stronie.
Łopatki głównych przycisków mają subtelne wyżłobienie, które na pewno poprawia ułożenie palców w centralnych częściach, tuż pod przełącznikami. Standardowo, z nowym stylem marki, prawy klawisz został wzbogacony o nadruk z nazwą modelu.
SABREWL to duża i szeroka mysz z umiarkowanie podniesionym grzbietem, dzięki czemu użytkownicy z większymi dłońmi powinni być zadowoleni. Jeśli chodzi o chwyt, to moim zdaniem najlepszy dla niej jest claw grip, choć również fingertip się sprawdzi.
Myszka posiada łącznie siedem programowalnych przycisków. Dwa główne zostały wyposażone w przełączniki OMRON, prawdopodobnie model D2FC-F-K, jednak to nie wszystko! Corsair dodatkowo zastosował autorską, sprężynującą konstrukcję, która eliminuje odstęp między przyciskiem a samym przełącznikiem. Ja nie wyczuwam zbyt dużej różnicy w procesie aktywacji, choć mam wrażenie, że łopatka szybciej wraca do pozycji startowej, niż w innych modelach Corsair.
W bocznych przyciskach wykorzystano niebieskie TTC. Reagują one dokładnie w sposób, jaki lubię, są miękkie ze żwawą reakcją. Standardowo między płatkami głównych klawiszy znalazło się kółko i przycisk zmiany poziomu CPI. Ten jest realizowany przez przełącznik TTC (również wariant niebieski). Aktualny profil CPI określa kolor diody wbudowanej w przycisk.
Kółko przewijania nie należy do najcichszych. Jednak sama praca rolki to czysta perfekcja: kroki są dobrze odseparowane od siebie, przeskok jest również dobrze zaakcentowany. Aktywacja przycisku pod scrollem wymaga dużej siły.
Na spodzie zdecydowano się na cztery, dość spore ślizgacze PTFE o bardzo niskim współczynniku tarcia, a tuż nad lewym, dolnym ślizgaczem zlokalizowano mały schowek na odbiornik Slipstream. Sensor został umieszczony mniej więcej na środku, poniżej niego znalazła się dioda informująca o aktualnie wybranym profilu, a także przycisk zmieniający go. Poniżej znalazł się suwak odpowiedzialny za tryb połączenia bezprzewodowego. Tak, //SABRE może łączyć się za pomocą odbiornika Corsair Slipstream, a także używając Bluetooth 4.2 LE.
Oba typy połączeń bezprzewodowych działały bez problemu. Oczywiście, używając odbiornika Slipstream uzyskujemy bardzo szybką transmisję danych — funkcję Hyper-polling 2000 Hz. Producent gwarantuje, że opóźnienie jest niższe niż 1 ms. Choć SABRE RGB PRO WIRLESS gwarantuje bezprzewodową łączność, to nic nie stoi na przeszkodzie podłączyć ją za pomocą przewodu USB do naszego komputera.
Czas pracy baterii (500 mAh) jest różny, w zależności od wybranego połączania. Ze Slipstream uzyskamy do 60 godzin pracy, zaś dla Bluetooth około 90. Te wyliczenia dotyczą stanu, kiedy SABRE ma wyłączone oświetlenie RGB.
Oczywiście najważniejszą cechą nowego SABRE jest sensor. Tu Corsair zastosował zupełnie nowy czujnik optyczny Marksman, który powstał we współpracy z PixArt. Jest to dokładnie model PixArt PAW 3393 będący ulepszoną wersją PixArt PAW 3392. Marksman charakteryzuje się przede wszystkim wysoką, natywną rozdzielczością do 26 000 DPI. Sensor śledzi z prędkością do 16510 milimetrów na sekundę i akceleracją do 50G.
Podczas rozgrywki nigdy nie skorzystałem z rozdzielczości przekraczającej standardowe, maksymalne ustawienie 3200 DPI, przeskoczenie tej bariery powodowało, że czujnik stawał się nadwyraz wrażliwy. Przy okazji testów zarejestrowałem, że LOD nie przekracza wysokości 1 płyty CD. Standardowo dla tej klasy urządzeń nie uraczymy tutaj interpolacji, predykcji, smoothingu, a także jittera. Podsumowując, jest idealnie!
Aby odblokować pełne możliwości SABREWL, potrzebujemy zainstalować iCUE na naszym komputerze. Oprogramowanie to pozwala uzyskać pełną kontrolę nad dwustrefowym oświetleniem RGB, mapowaniem przycisków i makrami.
Również otrzymujemy możliwość dopasowania profili DPI, w iCUE skala dokładności wynosi od 100 do 26 000 z krokiem o jeden punkt. Ponadto zapiszemy aż do pięciu niestandardowych ustawień w pamięci samej myszy. Domyślnie częstotliwość odpytywania ustawiona jest na 1000 Hz jednak, w oprogramowaniu podbijemy ją do 2000 Hz (Hyper-polling).
Corsair prezentując //SABRE RGB PRO WIRELESS naprawdę podbił poprzeczkę. Mysz jest lekka, bezprzewodowa, o klasycznym designie i matowym wykończeniu. Sensor Marksman to totalny sztos! 26 000 DPI bez interpolacji i żadnych niepożądanych zjawisk. Z takimi parametrami ta myszka jest idealnym orężem dla zawodowych graczy!
Aktualna cena bezprzewodowej //Sabre to około ~430zł.